Brać czy się bać
 Oceń wpis
   

Jakie emocje wywołuje dziś perspektywa powołania spółki pracowniczej, wygląda na to, że niewielkie. Decydenci są nieufni wobec pracowniczych społeczności a te, gdyby nawet uwierzyły we własna przedsiębiorczość, obawiają się ryzyka a nade wszystko paraliżowane są świadomością braku kapitałów na objęcie udziałów lub akcji.

Rządowy program wspierania prywatyzacji pracowniczo menedżerskiej z 2010 roku zdaje się był skrojony jako listek figowy rządowych zaniedbań w tym obszarze. W debacie redakcyjnej odbytej w Rzeczpospolitej (http://archiwum.rp.pl/artykul/933677-Czy-sprzedawane-firmy-maja-trafiac-w-rece-pracownikow.html) już w podtytule relacji został ten problem celnie spuentowany.

Odnosząc się już wcześniej do tych kwestii, pisałem tu na tym blogu w 2011 roku (http://jaroslawlawrynowicz.bblog.pl/data,2011,6.html) jeszcze z cieniem nadziei, że nie jest to szansa zupełnie zmarnowana, wskazując na istnienie rozwiązań, które odwołując się do puenty przywołanej relacji z debaty w Rzeczpospolitej wskazywały, że nie ma problemu z pozyskaniem preferencyjnego kapitału na zakup akcji lub udziałów a jedynie niedostatek zainteresowania, by z tych możliwości skorzystać.

Podczas obrad Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach, która miała miejsce 16 stycznia (http://nettg.pl/news/140315/gornictwo-ostra-debata-na-wrds-wokol-kopalni-krupinski) rzucone zostało wyzwanie, przez wiceministra energii Grzegorza Tobiszewskiego adresowane do związkowców, wywołując dość emocjonalną reakcję strony związkowej, zarzucającej ministrowi sarkazm.

Gdy tym czasem, taka propozycja ma realne szanse powodzenie, o ile skorzysta się z wypracowanych mechanizmów pozyskania finansowania dla przyszłych udziałowców bądź akcjonariuszy nowej struktury pracowniczej. Dodatkowym atutem skłaniającym do podjęcia takiej decyzji jest fakt, że w przypadku prywatyzacji podmiotów zależnych od spółek skarbu państwa (lub z jego znaczącym udziałem) umożliwia to dostęp do akcji spółek pracownikom i menedżerom nie korzystającym (ze względów organizacyjnych) z przywileju nabycia 15% pakietu bezpłatnych akcji przysługujących prywatyzowanym spółkom skarbu państwa (ustawowo).  Udostępnienie akcji (bądź udziałów) na zasadach preferencyjnych (wielkość zniżki określona stopą dyskonta obligacji oferowanych pracownikom, bo to model specyficzny model obligacyjnego wsparcia urealnia to przedsięwzięcie) tworzy korzystny klimat dla prywatyzacji tych przedsiębiorstw (również poprzez giełdę). Nie bez znaczenia jest też to, że wdrożenie rozwiązań modelowych dedykowanych podmiotom zależnym od spółek skarbu państwa jest możliwe bez zmian legislacyjnych. Należy dodać, że wspominane modelowe rozwiązanie ma również wbudowany element reasekuracji, pozwalający wrócić do punku wyjścia w przypadku ewentualnego niepowodzenia. Niemniej , perspektywa uspołecznienia własności, umożliwienia załodze przedsiębiorstwa utożsamiania się z jego biznesowymi celami warta jest podjęcia tej próby. I dlatego na zamieszczone w tytule pytanie nasuwa się jedna odpowiedź: na pewno brać odpowiedzialność.

Komentarze (0)
Dekada Zdecydowanie niezdecydowani...

Komentarze

Archiwum
Rok 2017
Rok 2011
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2006
Kategorie
Finanse
O mnie
Jarosław Ławrynowicz
doradca ekonomiczny, Prezes Zarządu Spółki Zakład Ekspertyz Gospodarczych
Najnowsze wpisy
2017-02-24 13:17 Zdecydowanie niezdecydowani...
2017-01-23 11:36 Brać czy się bać
2017-01-16 13:42 Dekada
2011-09-17 20:41 Senat 2011… dlaczego?
2011-06-03 11:09 Inicjatywa skazana na przespanie?
Najnowsze komentarze
2013-08-13 18:06
kredyty_porady:
Senat 2011… dlaczego?
Deklaracje a potem...
2012-12-01 13:01
windykator_:
A jednak... seminarium
A jak to się ma w porównaniu z faktoringiem?
2011-09-19 18:30
aaarghhh:
Senat 2011… dlaczego?
Immunitet też się przyda, prawda Panie Jarosławie ;>