Dlaczego tylko banki…
 Oceń wpis
   

Burzę wywołała propozycja ustawowego unieważnienia umów na opcje walutowe. Analitycy zgodnie dystansują się od pomysłu… komentarze w internetowych forach reprezentują skrajne poglądy, od aplauzu po dezaprobatę.

Stefan Bratkowski w numerze 6(2691) Polityki z 7 lutego 2009 zwraca uwagę w „Bank nasz pan” na te cechy banków, które w trudnych czasach mają szczególną wymowę: „banki /…/ nie znają rynków żadnej branż ani w kraju, ani za granicą” wskazując też na ich uprzywilejowaną pozycję wobec przedsiębiorców, gdyż mają postsocjalistyczny oręż w postaci bankowego tytułu egzekucyjnego.

Gdy na przełomie 2003 i 2004 roku w czasie dyskusji nad zapisami o sekurytyzacji w Ustawie o funduszach inwestycyjnych pojawił się sprzeciw na przeniesienie tego tytułu do transakcji sekurytyzacyjnych, eksperci odpowiadając na pytanie marszałka sejmu dokopali się niekonstytucyjności tego rozwiązania. W imię ochrony rynku spuszczono zasłonę milczenia nad tym stwierdzeniem, skreślając jednak to uprawienie sekurytyzacyjnym funduszom inwestycyjnym.

Te dwa, pozornie nie mające ze sobą wiele wspólnego, spojrzenia łączyć może pytanie: dlaczego tylko banki mają ponosić konsekwencje (to w przypadku opcji) i dlaczego tylko banki mają korzystać z nieuzasadnionych przywilejów (to w przypadku postsocjalistycznego dziedzictwa).

Kryzys odmieniany w różnych przypadkach… wiele tłumaczy a nawet i usprawiedliwia. I oczy wszystkich kierowane są na parlament. W oczekiwaniu na ustawy. Nawet autor przywołanej publikacji, Stefan Bratkowski puentuje ja oczekiwaniem, „że w możliwie krótkim czasie nasz Sejm przeprowadzi tych parę ustaw – odtwarzających nadzieję”. Mowa jest o szerokim spektrum instrumentów obligacyjnych stosowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego w dwudziestoleciu międzywojennym.

Nadzieja zawsze umiera ostatnia, więc nie należy jej przekreślać, nawet jeśli chodzi o możliwości naszego parlamentu. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że w tym zakresie jest możliwe całe spektrum działań przy obowiązującym stanie prawnym. Dziś bez zatrudniania poselskich umysłów można uruchomić działania, których skutek dla gospodarki może być śmiało porównywany z tym co w latach międzywojennym i okresie powojennym zrobiły dla zakorzenienia się instytucji kapitalizmu spółdzielcze systemy oszczędnościowe. Możliwe jest to w oparciu o instrumenty dłużne (zarówno weksle jak i obligacje), dla których trzeba uruchomić oprzyrządowanie pozwalające je dynamicznie wykorzystywać. Sposobom poświęcę w najbliższym czasie kilka zdań, wskazując na możliwe do wdrożenia przykłady. Od zaraz.

Komentarze (2)
Sekurytyzacja... ale jaka?
 Oceń wpis
   

Czy warto zajmować się dziś sekurytyzacją? Prawie dla wszystkich pytanie to jest retoryczne. Niestety z wskazaniem na niechęć wobec tej formy finansowania. I z perspektywy doświadczeń ze światowych rynków można by się z tym zgodzić, ale pod jednym warunkiem – że mówimy o sekurytyzacji należności bankowych. Zupełnie inaczej jest, gdy ta sama technika finansowania dotyczy innej grupy aktywów – należności podmiotów gospodarczych. Nie znającym tej problematyki, nie sposób w paru zdaniach uzasadnić to stanowisko, bez sprowadzania zagadnienia do zbyt daleko idących uproszczeń. Tym, którzy z tymi zagadnieniami się już zetknęli, tych oczywistych różnic udowadniać nie trzeba. Niemniej wszystkich zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z informacjami w sekurytyzacyjnym serwisie informacyjnym dostępnym pod domeną sekurytyzacja.info a niebawem wzbogaconym nowym serwisem pod adresem domeny sekurytyzacja.pl (na razie następuje przekierowanie na ten pierwszy adres).

Powodzenie sekurytyzacji bardziej dziś zależy od rozwiązań organizacyjnych niż legislacyjnych. Te drugie na chwilę obecną są wystarczające. Istotniejsze jest zastosowanie takiego rozwiązania narzędziowego, które pozwoli inicjatorowi (aranżerowi) sekurytyzacji w pełni dysponować podmiotem emisyjnym (mam na uwadze spółkę kapitałową w myśl ustawy Prawo bankowe) nie pozostając z tym podmiotem w związkach kapitałowych i organizacyjnych. Coś tak, jakby zjeść ciastko i mieć ciastko. W tym przypadku jest to możliwe, zręby tego rozwiązania w warunkach krajowych zostały praktycznie zweryfikowane w latach 1999/2000 w przeprowadzonym z sukcesem wdrożeniu transakcji sekurytyzacji przyszłych należności podmiotów gospodarczych.

Dziś tamto rozwiązanie wzbogacone zostało możliwościami jakie niesie informatyzacja. Odpowiednie wykorzystanie dedykowanych tym transakcjom rozwiązań informatycznych, pozwala nawet na „wyprowadzenie” funkcji agenta płatniczego z banku do wyspecjalizowanego w tej usłudze niebankowego podmiotu gospodarczego. Ta możliwość znacznie wzbogaca możliwości operacyjne serwisanta, pozwalając inicjatorowi (aranżerowi) transakcji sekurytyzacyjnej na większą swobodę obsługi transakcji i wszystkich powiązanych z nią działań.

W tej sytuacji jeszcze mocniej nabiera znaczenia definiowanie podmiotu emisyjnego, którym jest spółka celowa (SPV) będąca spółką prawa handlowego jako specyficznego „rachunku bankowego” z niezbędnymi cechami osoby prawnej. Te rozwiązania są dziś dostępne i wystarczy po nie sięgnąć.

Wobec sekurytyzacji nie powinno się mieć nadmiernych oczekiwań ale też nie powinno się od niej lękliwie dystansować.

Komentarze (0)
I sekurytyzacji się oberwało…
 Oceń wpis
   

Profesor Marek Belka nie jest odosobniony gdy twierdzi*, że „Instrumenty sekurytyzacyjne na jakiś czas znikną (…)” uznając, że symptomom kryzysu na rynkach finansowych winna jest sekurytyzacja. Jest w tym sporo racji, gdy sekurytyzację odnosimy jedynie do portfela należności bankowych. Zupełnie inaczej jest gdy rozwiązania sekurytyzacyjne chcemy wykorzystać do przyspieszenia przepływów finansowych w  podmiotach gospodarczych, poddając sekurytyzacji ich przyszłe należności.

W Polsce próbowaliśmy z powodzeniem na przełomie wieków (sic!) XX i XXI wdrożyć rozwiązania pozwalające na sekurytyzację portfeli przyszłych należności. Wspominałem o tym przed dwoma laty.

Wracam do tematu, bo właśnie obecna sytuacja czyni te mechanizmy nieodzownymi do obrony gospodarki przed symptomami kryzysu.

Na przestrzeni dziesięciolecia nic szczególnego się w tym względzie nie wydarzyło poza ustawowym zakotwiczeniem sekurytyzacji w Ustawie o funduszach inwestycyjnych i ustawach w których ta wprowadza zmiany, ze szczególnym uwzględnieniem ustawy Prawo bankowe i Ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.

Podczas prac legislacyjnych, poza zdefiniowaniem szczególnej formy funduszy inwestycyjnych wskazano, że podmiotem emisyjnym mogą być również specjalnie powoływane w tym celu spółki kapitałowe.

Tak jakoś się stało, nie pierwszy raz zresztą,  gdyż z niestaranności legislacyjnej wynika, że sekurytyzacyjne fundusze inwestycyjne sobie a podmioty emisyjne, którymi mogą być spółki prawa handlowego, sobie. Coś z tym trzeba zrobić. Może na początek przyjąć projekt uporządkowania zapisów sekurytyzacyjnych w obowiązujących ustawach.  Wówczas gdy procedowano nad Ustawą o funduszach inwestycyjnych zawierającej regulacje sekurytyzacyjne był też złożony do laski marszałkowskiej projekt Ustawy o sekurytyzacji. Dziś nie trzeba już do tego wracać, ale warto by proponowana w 2003 Ustawa o sekurytyzacji została rozpisana „na głosy”  poprzez zewidencjonowanie i ujednolicenie zapisów sekurytyzacyjnych w poszczególnych ustawach,  w których już te odniesienia się pojawiły i wskazanie tych, które o zapisy sekurytyzacyjne należałoby uzupełnić. Takie  pakietowe rozwiązanie legislacyjne (wprowadza możliwość sprawnego  nowelizowania) kompleksowo określi warunki brzegowe i niezbędne szczegółowe uregulowania i co najważniejsze jest do przeprowadzenia nawet w rozpolitykowanym parlamencie.

A zacząć by należało od wyprowadzenia definicji sekurytyzacji umożliwiającej rozróżnianie obsługiwanych portfeli oraz zdefiniowania i określenia roli podmiotu emisyjnego. Będzie to pierwszy krok likwidujący niemerytoryczną interpretację podmiotu emisyjnego, dziś nie utożsamianego  z transakcjami opartymi o sekurytyzacyjne fundusze  inwestycyjne.

Wówczas łatwiej i odpowiedzialniej można będzie dyskutować czym jest sekurytyzacja - szansą czy zagrożeniem?

*) 20 pytań do… Marka Belki – Kazimierz Krupa, Grzegorz Cydejko Forbes 11/08

Komentarze (1)
Archiwum
Rok 2017
Rok 2011
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2006
Kategorie
Finanse
O mnie
Jarosław Ławrynowicz
doradca ekonomiczny, Prezes Zarządu Spółki Zakład Ekspertyz Gospodarczych
Najnowsze wpisy
2017-02-24 13:17 Zdecydowanie niezdecydowani...
2017-01-23 11:36 Brać czy się bać
2017-01-16 13:42 Dekada
2011-09-17 20:41 Senat 2011… dlaczego?
2011-06-03 11:09 Inicjatywa skazana na przespanie?
Najnowsze komentarze
2013-08-13 18:06
kredyty_porady:
Senat 2011… dlaczego?
Deklaracje a potem...
2012-12-01 13:01
windykator_:
A jednak... seminarium
A jak to się ma w porównaniu z faktoringiem?
2011-09-19 18:30
aaarghhh:
Senat 2011… dlaczego?
Immunitet też się przyda, prawda Panie Jarosławie ;>