Senat 2011… dlaczego?
 Oceń wpis
   

Obok prowadzonych na niezmienionych zasadach wyborach parlamentarnych do Sejmu, wybór do Senatu po raz pierwszy odbywa się poprzez okręgi jednomandatowe. Partie i politycy swoją uwagę skupiają na wyborze posłów, o senacie słychać mniej, poza przemykającymi przez media wzmiankami o inicjatywie prezydentów miast, a i to z akcentami na niewykorzystaną szansę skuteczniejszego wypromowania tej inicjatywy.

Przyjąłem propozycję kandydowania do Senatu z okręgu 80. obejmującego Katowice, i tak znalazłem się na liście ze znamienitymi rywalami o senatorski fotel.

Senat wybrany w okręgach jednomandatowych ma szansę przestać być kalką sejmowej struktury koalicyjnej, i zwiększyć swoją rolę w procesie stanowienia prawa. Wiem z własnego skromnego doświadczenia, z uczestnictwa jako doradca ekonomiczny w pracach nad niektórymi ustawami (ustawa o funduszach inwestycyjnych w 2004 roku, czy o ochronie nabywcy mieszkania lub domu rodzinnego, w ostatnich miesiącach), że w senacie zwykle umacnia się przewaga koalicyjnego rozwiązania, często wykluczając merytoryczną weryfikację przedkładanych projektów.

Teraz może być inaczej, stąd ważne by w tych ławach zasiedli ludzie rozumiejący procesy gospodarcze, a nie będący jedynie fechtmistrzami politycznego oręża.

Obecne wybory odbywają się w szczególnym czasie, gdy zarówno Polska jak i Europa staje przed ważkimi wyzwaniami. Wprawdzie jest to truizmem, ale dziś trzeba go powtarzać nieustanie: tylko gospodarka, gospodarka i jeszcze raz gospodarka jest kluczem na przetrwanie kryzysu i wyjście z niego obronną ręką.

Sporo jest do zrobienia, i niemniej możliwości by zakładane cele osiągać (pomijając pakiety nierealnych obietnic, nadających ton kampanii). Poprzednim wpisem o zmarnowanej szansie, zwracałem uwagę na prywatyzacje pracowniczo menadżerską, która nie powinna być akcją powoływania nowych spółek pracowniczych, lecz rozwiązaniem pozwalającym pracownikom i menadżerom uczestniczyć w prywatyzacji swoich przedsiębiorstw. Można tylko zwiększyć ich indywidualne możliwości finansowe nawet pięciokrotnie. Takie rozwiązanie jest realne, nie zakłóca standardowego procesu prywatyzacji, nie ingeruje w rynkowy charakter tej operacji.

Trzeba i należy zadbać o dopływ środków dla przedsiębiorstw, uruchamiając rozwiązania finansowania pozakredytowego, nie naruszając standardów bezpieczeństwa rynku finansowego, tworząc możliwości większego niż dotąd wykorzystania obligacji czy transakcji sekurytyzacyjnych, które mogą być rozwiązaniem modelowym gwarantując utrzymanie (i wzmocnienie) poziomu bezpieczeństwa poprzez minimalizacje ryzyk finansowych, utrzymując je w obowiązujących (i wciąż zaostrzanych) standardach.

Można i trzeba udrożnić przepływy finansowe w najbardziej wrażliwych obszarach, jak choćby służba zdrowia, wiążąc finansowanie świadczeń z obowiązkami aktywnego uczestniczenia pacjentów w niezbędnej profilaktyce zdrowotnej. Rozwiązanie, bez burzenia dotychczasowych struktur, przy współczesnych możliwościach technologicznych jest możliwe do szybkiego wdrożenia.

Nie można zapominać o narastającym bezrobociu wśród młodych dobrze wykształconych absolwentów, którym można pomóc nie zżymając się na pracodawców unikających oferowania stabilnych warunków zatrudnienia, dając tym drugim narzędzia by we własnym interesie byli zainteresowani zatrudnianiem na umowy o pracę.

Można i należy… rzeczywiście można by długo wyliczać takie działania, które zgoła w bezinwestycyjny sposób pozwolą tworzyć warunki godzące rozwój gospodarczy z formami wsparcia adresowanymi do tych, którzy ich najbardziej potrzebują, i którzy owe wsparcie w najefektywniejszy sposób wykorzystają, dla siebie i w ostatecznym rachunku dla nas wszystkich. Dlatego się zdecydowałem…

Komentarze (2)
Przedsiębiorstwom… przedsiębiorstwom głupcze.
 Oceń wpis
   

Trawestacja słynnej maksymy Billa Clintona ciśnie się na usta gdy stawiamy sobie pytanie: komu pomagać? Czy bankom a może kredytobiorcom (co ostatnio mgliście zaproponował wicepremier Waldemar Pawlak), gdy tym czasem odpowiedź może być tylko jedna. Przedsiębiorstwom i przedsiębiorcom.

Jeżeli kluczem do sukcesu gospodarczego jest rozwój przedsiębiorstw to tym bardziej ważne jest to w momencie kiedy mamy powody obawiać się symptomów kryzysu.

Nie ma takiej szkoły ekonomicznej, która by te reguły kwestionowała. A jednak… a jednak nie wiedzieć czemu wybór tej opcji jest dla rządzących trudny . Trudny choć chyba nie niezrozumiały.

Już w końcu sierpnia ubiegłego roku premier Finlandii przesłał kolejny plan ratunkowy, mający kosztować 100 mld dolarów i przewidujący gwarancje budżetowe dla małych i średnich firm, wsparcie rolnictwa i rybołówstwa dotkniętych podwyżkami cen paliw, wsparcie zatrudnienia w niepełnym wymiarze, ulgi dla drobnych przedsiębiorców inwestycje w infrastrukturę a nawet zniżki w komunikacji i opłatach za korzystanie z autostrad aby ruszyć z miejsca zasiedziałą silę roboczą. Ale to sytuacja wyjątkowa, i chyba potwierdzająca regułę, więc u nas takie działanie…

Skąd zatem ta trudność by pójść w ślady Finów? Przede wszystkim stąd, że jak dotąd nie upowszechniły się rozwiązania pozwalające sięgać do szerokiej palety narzędzi i instrumentów.

Na rynku jest wiele instrumentów dłużnych, których obrót oparty jest na kalkulacji, nie spekulacji. U nas stanowią one margines rynku kapitałowego, zdominowanego przez papiery udziałowe. A jak widać… nie samymi akcjami gospodarka żyje. A czasami wręcz przeciwnie…

Może jednak jest cień szansy na zmiany. Właśnie Katowicki Holding Węglowy zamierza wyemitować krótkoterminowe obligacje i skierować je do własnej grupy kapitałowej. To jeden z pierwszych przejawów sięgania po finansowanie pozakredytowe by zysk z alokacji środków pozostał w grupie zamiast trafić do banków.

Jeżeli podobne temu działania wesprzeć sprawnymi narzędziami, to wówczas są szanse na kreowanie lokalnych rynków kapitałowych i wyłaniania się animatorów tychże. I tu jawi nam się jeden z adresatów wsparcia i pomocy Państwa. Bo przede wszystkim to animatorzy tych rynków powinni być adresatami i beneficjentami pomocy Państwa, która to pomoc oparta również na dobranym instrumentarium, nie musi nosić znamion pomocy publicznej. I wtedy będziemy mogli mówić, ze dajemy potrzebującym wędki a nie ryby, gdyż tak adresując państwową pomoc tworzy się szansę by nie tracić obecnej dynamiki i zasadnie oczekując nie tylko na jej utrzymania ale być może i powolnego wzrostu.

Komentarze (1)
Archiwum
Rok 2017
Rok 2011
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2006
Kategorie
Finanse
O mnie
Jarosław Ławrynowicz
doradca ekonomiczny, Prezes Zarządu Spółki Zakład Ekspertyz Gospodarczych
Najnowsze wpisy
2017-02-24 13:17 Zdecydowanie niezdecydowani...
2017-01-23 11:36 Brać czy się bać
2017-01-16 13:42 Dekada
2011-09-17 20:41 Senat 2011… dlaczego?
2011-06-03 11:09 Inicjatywa skazana na przespanie?
Najnowsze komentarze
2013-08-13 18:06
kredyty_porady:
Senat 2011… dlaczego?
Deklaracje a potem...
2012-12-01 13:01
windykator_:
A jednak... seminarium
A jak to się ma w porównaniu z faktoringiem?
2011-09-19 18:30
aaarghhh:
Senat 2011… dlaczego?
Immunitet też się przyda, prawda Panie Jarosławie ;>