Chapeaux bas…
 Oceń wpis
   

To zrozumiałe, że w dyskusji o opcjach większa siła rażenia była po stronie oponentów wicepremiera Waldemara Pawlaka proponującego unieważnienie umów na opcje walutowe. Oczywiście nie brakowało też zwolenników takiego podejścia, lecz ci pozostawali w mniejszości. Mimo to, wicepremier nie porzucił poszukiwania rozwiązań. I cokolwiek można o tych propozycjach powiedzieć, to niewątpliwie pomysł Waldemara Pawlaka i jego determinacja w szukaniu rozwiązań zmusiła banki do zrewidowania swoich postaw wobec przegranych nabywców opcji. „Jeśli firmy nie stać na realizację opcji, bank powinien zamienić je na kredyt. Rozłożony na kilka lat mógłby być ciężarem realnym do udźwignięcia przez firmę. Kredyty takie mogłyby też być gwarantowane przez państwo” - mówi Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK w wywiadzie udzielonym Dziennikowi w dniu 23 lutego 2009 roku. To pierwsza tak zdecydowana deklaracja wyciągnięcia ręki do przegranych.

To ważny krok, bo gra się toczy o coś więcej, chodzi o polska gospodarkę. I dlatego nie można przegranych, nawet jeśli przegrali na własne życzenie (jak to niewątpliwie było w większości przypadków) pozostawić samym sobie. Tam gdzie trzeba, niech właściciele zastanowią się co zrobić z zarządami firm o duszach hazardzisty. Ich wybór. Tam gdzie właścicielem jest Państwo, takim przypadkom należy się przyjrzeć ze szczególną uwagą. Przecież kondycja tych przedsiębiorstw to nie tylko ich własna sprawa i o tym zdaje się pamiętał wicepremier narażając się na zarzuty przeciwników proponowanych przez niego rozwiązań. I za to należy się mu, jak w tytule…

Odwaga (a o tą szczególnie trudno wśród polityków) jest w cenie szczególnie na trudne czasy, by nie były jeszcze trudniejsze.

 

Komentarze (2)
Tusku musisz!
 Oceń wpis
   

Profesor  William Lazonick z University of Massachusetts w Financial Times, z dnia 26.09.2008 pisał: „W listopadzie 2007 roku Abu Dhabi Investment Authority zainwestował w Citigroup 7,5 miliarda dolarów; to niemal tyle, ile bank ten wydał na odkup akcji w latach 2006-2007. Merrill Lynch w ciągu dwóch lat przeznaczył ponad 14 miliardów dolarów na odkup akcji, ale w styczniu 2008 roku musiał sprzedać 12,7-procentowy pakiet, by pozyskać dziewięć miliardów dolarów od zagranicznych inwestorów. Morgan Stanley, który na odkup akcji w latach 2006-07 przeznaczył siedem miliardów dolarów, sprzedał swój 9,9-procentowy pakiet chińskiemu funduszowi suwerennemu za pięć miliardów dolarów. Teraz zgodził się na przejęcie. Lehman Brothers, który w latach 2006-2007 skupił swoje akcje za pięć miliardów dolarów, jest bankrutem”. Pewnie przykłady z tej listy można by mnożyć.

A u nas? Najpierw Uni Credito wystawia miażdżąca wycenę akcji Lotosu, a potem Paribas daję swoja prognozę wzrostu gospodarczego dla Polski na poziomie 0,4% gdy rządowa zmniejsza wcześniejsze założenia budżetowe z 4,8% do 3,7%. O trafność prognoz można wieść nieustanny spór, który zweryfikują realne wyniki. I można by powiedzieć, ze nic w tym dziwnego, gdyby nie to, ze zdarzenia te jawią się nam we wrażliwym dla wszelkich ocen i prognoz momencie. Czy przypadkiem nie jest tak, że banki, przysługując się nakręcaniu sprali kryzysowej nie zachowują się jak złodziej który uciekając woła: łapaj złodzieja.

Przyjmuje się, a przynajmniej dotąd przyjmowało, że banki są instytucjami zaufania publicznego. Zakłada się, że publiczne zaufanie do banków opiera się na regulacjach ostrożnościowych zapewniających bezpieczeństwo depozytom. Natomiast komentator Financial Times (26.09.2008) zauważa: „Banki nie są od tego, żeby im ufać. I nie jest to pogląd społeczny, ani wygłaszany przez polityków – to punkt widzenia samych banków. /…/ Skoro banki nie ufają sobie nawzajem, to komu ufają? Odpowiedź brzmi: wyłącznie rządowi”. Tyle komentator.

I tak w kontekście tych faktów, słuchając dziś wywiadu jakiego udzielił premier Donald Tusk w programie Tomasz Lis na żywo, gdzie nie obyło się bez pytań o zagrożenia kryzysowe, nie mogę oprzeć się apelowi „Tusku musisz…” Nie jestem w tym oryginalny, bo powtarzam to zawołanie za Polityką, która z okładki 41 numeru z 13 października 2007 roku, dramatycznie apelowała do Donalda Tuska by wygrał wybory mówiąc: „Co Platforma może zrobić, żeby pokonać PiS”. Dziś ten podtytuł można strawestować: Co Rząd może zrobić żeby pokonać kryzys - życząc rządowi, by tak jak tamto, tak i to zawołanie okazało się prorocze.

Komentarze (3)
Archiwum
Rok 2017
Rok 2011
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2006
Kategorie
Finanse
O mnie
Jarosław Ławrynowicz
doradca ekonomiczny, Prezes Zarządu Spółki Zakład Ekspertyz Gospodarczych
Najnowsze wpisy
2017-02-24 13:17 Zdecydowanie niezdecydowani...
2017-01-23 11:36 Brać czy się bać
2017-01-16 13:42 Dekada
2011-09-17 20:41 Senat 2011… dlaczego?
2011-06-03 11:09 Inicjatywa skazana na przespanie?
Najnowsze komentarze
2013-08-13 18:06
kredyty_porady:
Senat 2011… dlaczego?
Deklaracje a potem...
2012-12-01 13:01
windykator_:
A jednak... seminarium
A jak to się ma w porównaniu z faktoringiem?
2011-09-19 18:30
aaarghhh:
Senat 2011… dlaczego?
Immunitet też się przyda, prawda Panie Jarosławie ;>