Chapeaux bas…
 Oceń wpis
   

To zrozumiałe, że w dyskusji o opcjach większa siła rażenia była po stronie oponentów wicepremiera Waldemara Pawlaka proponującego unieważnienie umów na opcje walutowe. Oczywiście nie brakowało też zwolenników takiego podejścia, lecz ci pozostawali w mniejszości. Mimo to, wicepremier nie porzucił poszukiwania rozwiązań. I cokolwiek można o tych propozycjach powiedzieć, to niewątpliwie pomysł Waldemara Pawlaka i jego determinacja w szukaniu rozwiązań zmusiła banki do zrewidowania swoich postaw wobec przegranych nabywców opcji. „Jeśli firmy nie stać na realizację opcji, bank powinien zamienić je na kredyt. Rozłożony na kilka lat mógłby być ciężarem realnym do udźwignięcia przez firmę. Kredyty takie mogłyby też być gwarantowane przez państwo” - mówi Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK w wywiadzie udzielonym Dziennikowi w dniu 23 lutego 2009 roku. To pierwsza tak zdecydowana deklaracja wyciągnięcia ręki do przegranych.

To ważny krok, bo gra się toczy o coś więcej, chodzi o polska gospodarkę. I dlatego nie można przegranych, nawet jeśli przegrali na własne życzenie (jak to niewątpliwie było w większości przypadków) pozostawić samym sobie. Tam gdzie trzeba, niech właściciele zastanowią się co zrobić z zarządami firm o duszach hazardzisty. Ich wybór. Tam gdzie właścicielem jest Państwo, takim przypadkom należy się przyjrzeć ze szczególną uwagą. Przecież kondycja tych przedsiębiorstw to nie tylko ich własna sprawa i o tym zdaje się pamiętał wicepremier narażając się na zarzuty przeciwników proponowanych przez niego rozwiązań. I za to należy się mu, jak w tytule…

Odwaga (a o tą szczególnie trudno wśród polityków) jest w cenie szczególnie na trudne czasy, by nie były jeszcze trudniejsze.

 

Komentarze (2)
Dlaczego tylko banki…
 Oceń wpis
   

Burzę wywołała propozycja ustawowego unieważnienia umów na opcje walutowe. Analitycy zgodnie dystansują się od pomysłu… komentarze w internetowych forach reprezentują skrajne poglądy, od aplauzu po dezaprobatę.

Stefan Bratkowski w numerze 6(2691) Polityki z 7 lutego 2009 zwraca uwagę w „Bank nasz pan” na te cechy banków, które w trudnych czasach mają szczególną wymowę: „banki /…/ nie znają rynków żadnej branż ani w kraju, ani za granicą” wskazując też na ich uprzywilejowaną pozycję wobec przedsiębiorców, gdyż mają postsocjalistyczny oręż w postaci bankowego tytułu egzekucyjnego.

Gdy na przełomie 2003 i 2004 roku w czasie dyskusji nad zapisami o sekurytyzacji w Ustawie o funduszach inwestycyjnych pojawił się sprzeciw na przeniesienie tego tytułu do transakcji sekurytyzacyjnych, eksperci odpowiadając na pytanie marszałka sejmu dokopali się niekonstytucyjności tego rozwiązania. W imię ochrony rynku spuszczono zasłonę milczenia nad tym stwierdzeniem, skreślając jednak to uprawienie sekurytyzacyjnym funduszom inwestycyjnym.

Te dwa, pozornie nie mające ze sobą wiele wspólnego, spojrzenia łączyć może pytanie: dlaczego tylko banki mają ponosić konsekwencje (to w przypadku opcji) i dlaczego tylko banki mają korzystać z nieuzasadnionych przywilejów (to w przypadku postsocjalistycznego dziedzictwa).

Kryzys odmieniany w różnych przypadkach… wiele tłumaczy a nawet i usprawiedliwia. I oczy wszystkich kierowane są na parlament. W oczekiwaniu na ustawy. Nawet autor przywołanej publikacji, Stefan Bratkowski puentuje ja oczekiwaniem, „że w możliwie krótkim czasie nasz Sejm przeprowadzi tych parę ustaw – odtwarzających nadzieję”. Mowa jest o szerokim spektrum instrumentów obligacyjnych stosowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego w dwudziestoleciu międzywojennym.

Nadzieja zawsze umiera ostatnia, więc nie należy jej przekreślać, nawet jeśli chodzi o możliwości naszego parlamentu. Trzeba sobie jednak powiedzieć, że w tym zakresie jest możliwe całe spektrum działań przy obowiązującym stanie prawnym. Dziś bez zatrudniania poselskich umysłów można uruchomić działania, których skutek dla gospodarki może być śmiało porównywany z tym co w latach międzywojennym i okresie powojennym zrobiły dla zakorzenienia się instytucji kapitalizmu spółdzielcze systemy oszczędnościowe. Możliwe jest to w oparciu o instrumenty dłużne (zarówno weksle jak i obligacje), dla których trzeba uruchomić oprzyrządowanie pozwalające je dynamicznie wykorzystywać. Sposobom poświęcę w najbliższym czasie kilka zdań, wskazując na możliwe do wdrożenia przykłady. Od zaraz.

Komentarze (2)
Archiwum
Rok 2017
Rok 2011
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2006
Kategorie
Finanse
O mnie
Jarosław Ławrynowicz
doradca ekonomiczny, Prezes Zarządu Spółki Zakład Ekspertyz Gospodarczych
Najnowsze wpisy
2017-02-24 13:17 Zdecydowanie niezdecydowani...
2017-01-23 11:36 Brać czy się bać
2017-01-16 13:42 Dekada
2011-09-17 20:41 Senat 2011… dlaczego?
2011-06-03 11:09 Inicjatywa skazana na przespanie?
Najnowsze komentarze
2013-08-13 18:06
kredyty_porady:
Senat 2011… dlaczego?
Deklaracje a potem...
2012-12-01 13:01
windykator_:
A jednak... seminarium
A jak to się ma w porównaniu z faktoringiem?
2011-09-19 18:30
aaarghhh:
Senat 2011… dlaczego?
Immunitet też się przyda, prawda Panie Jarosławie ;>